Powrót do aktualności

RYNEK 2013

dodano 14.01.2013

Rok 2012 zakończył się silnym rajdem Świętego Mikołaja[1] na rynku akcyjnym. Indeks WIG20 wyznaczył w tamtym okresie szczyt, niepobity aż do dnia dzisiejszego (styczeń’14). Zachowanie naszego indeksu było relatywnie silne w stosunku do pozostałych indeksów światowych, a ewentualne zamieszanie związane z fiscla cliff[2] w USA  było największym elementem ryzyka w tamtejszym okresie. Pomimo poprawiającej się perspektyw dla krajowej gospodarki, dynamiczny wzrost cen naszych akcji był podejrzany, jednak mając na uwadze siłę ruchu trudno było go zignorować po całorocznym dryfowaniu bokiem. Również w naszych portfelach zwiększyliśmy ekspozycję na krajowe akcje, mając jednak na uwadze wspominane powyżej czynniki ryzyka.

Rajd na krajowym rynku akcyjnym skończył się równo z rokiem 2012. Rynek stracił swoją dynamikę i przez kolejne cztery miesiące osuwał się pod własnym ciężarem. Trudno mówić o jakiejś silniejszej wyprzedaży, co uśpiło czujność inwestorów. Niewielkie, systematyczne spadki są wstanie dotknąć portfele inwestycyjne bardziej, niż szybkie przeceny, gdzie często reaguje się impulsywniej na ruch. W naszym przypadku zadziałały jednak tzw. kroczące zlecenia obronne[3], które zamykały częściowo zbudowaną w 2012 roku pozycję. Tym samym już w styczniu ekspozycja w portfelu na polskie akcje spadła o ponad połowę.

Kolejne miesiąc 2013 roku to przede wszystkim pogorszenie sentymentu na krajowym podwórku, przy powolnej poprawie odczytów makro. Należy również wspomnieć, że nie sprzyjały nam dodatkowo jednorazowe zdarzenia, jak sprzedaż akcji PKO BP przez Ministerstwo Skarbu Państwa, sprzedaż akcji Pekao S.A. przez UniCredit, czy niespodziewane obniżenie dywidendy przez TP S.A. co spowodowało 50-cio procentową przecenę waloru. W Europie oczy zwrócone były natomiast w stronę bankrutującego Cypru a zamieszanie związane z zajęcie kont bankowych w tamtejszych bankach przełożyło się na jeszcze większy wzrost awersji do ryzyka. Jak by tego było mało, w kwietniu zaczęły pojawiać się pierwsze przymiarki do „reformy” OFE, która to miała uzdrowić nasze krajowe finanse. Splot takich wydarzeń spowodował, że polski rynek kapitałowy pozostawał w niełasce aż to końca kwietnia’13.

Wraz z początkiem maja krajowe indeksy zaczęły odrabiać straty do rówieśników z Niemiec, USA czy Japonii. Również w naszych portfelach zaczęliśmy ostrożnie przeważać krajowe akcji, aby nie stracić pierwszej fazy odbicia indeksów. Rynek częściowo oswoił się z potencjalnymi zmianami w OFE a kolejne spółki raportowały wyniki za pierwszy kwartał’13 zgodne z oczekiwaniami z perspektywą ich poprawy w kolejnych okresach. Jednak to co wydarzyło się w trzech kolejnych dniach czerwca (19-21.06) można podsumować w trzech słowach: FED[4], OFE, PBOC[5].

Sygnał do pierwszej wyprzedaży dał Ben Bernanke[6] sygnalizując, że ograniczenie QE3[7] może rozpocząć się jeszcze w 2013 roku i zakończył w połowie 2014, jeżeli prognozy gospodarcze FED’u się sprawdzą. Inwestorzy oczywiście brali pod uwagę scenariusz, że prędzej czy później Bernanke musi to zasygnalizować, jednak zbyt mocno i nerwowo odebrali słowa prezesa FOMC[8]. Na nic zdały się próby sprostowania tej wypowiedzi, gdyż kolejny bank centralny doszedł do głosu – tym razem chiński. Na tamtejszym rynku międzybankowym wybuchła spora panika, gdy jeden z banków (China Everbright Bank), nie wykupił swoich obligacji w terminie. W obawie przed możliwym bankructwem kolejnych instytucji, banki przestały pożyczać sobie pieniądze co automatycznie odbiło się na wzroście stawki SHIBOR[9] (odpowiednik polskiego WIBOR-u[10]) do ponad 20%. Co gorsza PBOC nie zareagował na tą sytuację poprzez dostarczenie płynności, co odbiło się szerokim echem na wszystkich światowych parkietach. Krajowy rynek dobity został jeszcze konferencją w sprawie planów rządu nt. dalszego funkcjonowania OFE. Przedstawiono wówczas 3 propozycje dalszej działalności części kapitałowej systemu emerytalnego, z czego dwie propozycje („dobrowolność” przeniesienia składek i oszczędności z OFE do ZUS) były katastrofalne dla krajowego rynku akcji. Taki splot wydarzeń spowodował bardzo silną przecenę krajowych spółek i bardzo negatywne nastawienie do rodzimego rynku.

Minęło kilkanaście dni zanim rynek „przetrawił” głównie czekające nas zmiany w OFE, po czym powolnie ruszył do góry. Siermiężnie, dzień po dniu odrabiał ponad 15% stratę z czerwca a spływające lepsze od oczekiwań wyniki za drugi kwartał (głównie banków) dodatkowo wspierały notowania. Gdy wydawało się, że indeksy mają już za sobą najgorsze, przyszła pora na kolejną konferencję w sprawie OFE – tym razem przedstawienie konkretnego planu „reformy”. Na początku września stało się jasne, że nie zmaterializuje się najgorszy scenariusz zmian w OFE (tzw. węgierski[11]), a przedstawiona przez rząd propozycja jest mieszanką czerwcowych wariantów - przy czym proponowana dobrowolność została mocno okrojona i będzie dotyczy tylko przyszłych składek. Przedstawione zmiany wydawały się być korzystne z punktu widzenia zaprezentowanych wcześniej 3 wariantów, co nie powinno było mieć negatywnego wpływu na rynek. Jednakże reakcja indeksów była zupełnie odmienna – momentami inwestorzy zdawali się zachowywać tak jak gdyby byli zupełnie zaskoczeni zmianami. Wyprzedaż akcji była aż nadto widoczna na rynku i trudno było ocenić powody dla których rynek aż tak nerwowo reaguje. Z jednej strony logika podpowiadała nam, że obserwowana przecena nie ma większego uzasadnienia (decyzja w sprawie OFE nie była najgorsza dla rynku akcji), z drugiej strony – indeksy leciały na łeb, na szyję. Uznaliśmy, że nie ma co dyskutować z rynkiem i znacznie zmniejszyliśmy nasze zaangażowanie w krajowe akcji. Z perspektywy czasu bardzo łatwo ocenić decyzję przyjmując, że sprzedaży była „dobra bo później spadło” bądź „zła bo później wzrosło”. Jednak w momencie podejmowania decyzji mamy tylko dwa pewne elementy składowe – dane które napłynęły i reakcję rynku. W przypadku chaotycznego i nieracjonalnego zachowania inwestorów na informacje czasami najlepiej jest zamknąć pozycję i poczekać na dalszy rozwój sytuacji. Taki też krok zdecydowaliśmy się zrobić po decyzji w sprawie OFE.

W kolejnych tygodniach dostosowywaliśmy pozycję w polskich akcjach w odpowiedzi na napływające dane makroekonomiczne z kraju i świata oraz zachowanie krajowych indeksów. Jednak największą zmianą jakościową były nowe instrumenty ETF[12], które w znaczny sposób powiększyły paletę naszych możliwości inwestycyjnych. W pierwszej kolejności naszą uwagę zwróciły dwa kraje i Półwyspu Iberyjskiego – Portugalia i Hiszpania.

Hiszpania była jednym z najbardziej dotkniętych kryzysem krajów w Europie. Wynikało to głównie z bańki na rynku nieruchomości, silnego zlewarowania gospodarstw domowych, nieelastycznego rynku pracy czy niezrównoważenia zewnętrznego kraju (trwały i wysoki deficyt na rachunku bieżącym). Głównie w dwóch ostatnich elementach widzieliśmy duży potencjał tego kraju. Przeprowadzone reformy i przysłowiowe „zaciskanie pasa” pozwoliło znacznie obniżyć jednostkowe koszty pracy przez co tamtejsza gospodarka a co za tym idzie – również eksport – stały się bardziej konkurencyjne.

Recesja w gospodarce Portugalii rozpoczęła się podobnie jak w Hiszpanii w połowie 2011 roku, jednak okazała się znacznie głębsza. Oczywiście widoczne były już pewne oznaki normalizacji sytuacji gospodarczej, jak poprawiające się tempo wzrostu produkcji przemysłowej (kilka z rzędu miesięcznych odczytów o dodatnim tempie wzrostu r/r), czy spadki ujemnej dynamiki w odczytach sprzedaży detalicznej, czy wreszcie poprawa salda wymiany z zagranicą zarówno w wymiarze rachunku bieżącego jak i bilansie handlowym (szczególnie w tym pierwszym przypadku kraj zaczął odnotowywać nadwyżkę, w tym drugim przypadku jest gorzej – choć poprawa jest wyraźna). Jednak największym zagrożeniem pozostawała sytuacja budżetowa – a dokładniej mówiąc – pomyślność wdrożenia kolejnego pakietu zacieśniania fiskalnego, warunkującego otrzymanie drugiej pożyczki od troiki w połowie 2014 r.

Widać było, że oba te kraje posiadają duży potencjał (i co się z tym wiąże – również ryzyko) stąd w momencie gdy tamtejsze indeksy giełdowe pokazały siłę nie wahaliśmy się je dodać do portfela. Jak pokazały kolejne tygodnie, indeksy te rzeczywiście zachowywały się silnie i zostały w naszych portfelach przez dłuży okres.

Naszej uwadze nie mogły umknąć również dwie najsilniejsze gospodarki – Niemcy i USA. Obie gospodarki od dłuższego czasu zaskakiwały nie tylko dobrymi odczytami makro, ale przede wszystkim systematyczną ich poprawą. Ponadto globalne spółki, które wchodzi w skład indeksów, najszybciej zyskiwały na odbiciu gospodarczym największych krajów. Indeksy te były również pod pozytywnym wpływem luźnej polityki monetarnej banków centralnych (niskie stopy, dodruk pieniądza) i w naszej ocenie to właśnie te indeksy były najmniej narażone na tzw. tapering[13] (zmniejszanie QE przez FED).

Ponieważ kraje te analizowaliśmy już od dłuższego czasu, jako jeden z elementów naszej codziennej analizy sytuacji rynkowej, niemieliśmy większych wątpliwości, że warto mieć te indeksy w portfelu - tym bardziej, że pozostawały one w długoterminowych trendach wzrostowych. Ponadto przy potencjalnych zmianach w polityce monetarnej FED’u indeksy te powinny zachowywać się relatywnie lepiej niż kraje rozwijające, gdzie gro tych pieniędzy może być ulokowanych.

Spora część aktywów ulokowana w te dwie gospodarki daje nie tylko dywersyfikację portfela na poziomie samych instrumentów, ale również na poziomie waluty. Pozwala to spokojniej przejść okres zawirowań na rynkach (które w ostatnim czasie dosyć często się pojawiają i pewnie taka sytuacja się utrzyma) kosztem nieznacznie mniejszego potencjalnego zysku (poprze umocnienie się złotego do takich walut jak euro czy dolar). Jednak w dobie niepewności (a za taki należy uznać obecny czas) nie tylko stopa zwrotu się liczy, ale również (a może przede wszystkim) ryzyko. Jak pokazał 2013 rok, wielotygodniowe zdobywanie kolejnych punktów procentowych wyniku może zostać zniweczone przez decyzję jednej osoby (OFE czy FED). Pokazuje i uzmysławia nam to w jak trudnych rynkowo jesteśmy obecnie czasach i jak wiele zależy od tak niewielu.

 



[1] Rajd św. Mikołaja lub efekt grudnia to, w żargonie inwestorów giełdowych, nazwa okresu od początku do końca grudnia charakteryzującego się wzrostami kursów akcji na Giełdzie Papierów Wartościowych.

[2] Klif fiskalny (z ang. fiscal cliff) – termin oznaczający gwałtowną redukcję deficytu budżetowego poprzez podwyższenie podatków i cięcia w wydatkach budżetowych w celu ograniczenia deficytu budżetowego.

[3] Utrzymanie zlecenia stop na określonym procentowo lub punktowo poziomie poniżej aktualnej, rynkowej ceny instrumenty, na którym otworzona została pozycja (lub powyżej tej ceny w przypadku krótkiej pozycji)

[4] System Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych, bank nazywany także Rezerwą Federalną lub Fed (z ang. Federal Reserve) jest bankiem centralnym Stanów Zjednoczonych.

[5] Ludowy Bank Chin  – bank centralny Chińskiej Republiki Ludowej, który sprawuje kontrolę nad polityką pieniężną państwa.

[6] Ben Shalom Bernanke (ur. 13 grudnia 1953 w Augusta w stanie Georgia) – ekonomista amerykański pochodzenia żydowskiego, od 2006 roku Przewodniczący Rady Gubernatorów Systemu Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych (Fed).

[7] Poluzowanie polityki pieniężnej lub poluzowanie polityki monetarnej (ang. quantitative easing, QE) – zwiększenie podaży pieniądza w obiegu pieniężnym. Podstawowy instrument mający na celu zwiększenie podaży pieniądza to stopa procentowa banków centralnych.

Program QE3 - Miesięczny skup pochodnych papierów wartościowych zabezpieczonych przez kredyty hipoteczne o wartości 40 mld dolarów bez limitu czasowego od sierpnia 2012 r

[8] Federal Open Market Committee, FOMC – Federalny Komitet Otwartego Rynku, organ odpowiedzialny za politykę pieniężną, nadzorujący operacje otwartego rynku oraz ustalający docelowe poziomy podaży pieniądza w USA. Jego cele realizowane są przez Bank Rezerw Federalnych m.in. przy pomocy stóp procentowych.

[9] SHIBOR (Szanghai Interbank Offered Rate) wskaźnik wyliczany codziennie w oparciu o stopę referencyjną, po której banki innymi bankom środki niezabezpieczone

[10] WIBOR (ang. Warsaw Interbank Offered Rate) – wysokość oprocentowania kredytów na polskim rynku międzybankowym.

[11] Proces „nacjonalizacji” funduszy emerytalnych jaki miał miejsce na Węgrzech w 2010 roku

[12] Exchange-traded fund (ETF) – jest to fundusz inwestycyjny, którego celem jest wierne odwzorowywanie wskazanego indeksu, a tytuły uczestnictwa są notowane na giełdzie.

[13] Ograniczenie, obniżenie

 

Powrót do aktualności