Powrót do aktualności

Styczeń 2014

dodano 27.01.2014

Grudzień dla inwestorów lokujących swój kapitał na warszawskiej giełdzie nie był zbyt udany. Inwestorzy liczyli na powtórzenie analogi z historii w postaci „rajdu świętego Mikołaja”, niestety zamiast wzrostów musieliśmy się zmierzyć z dość istotnym spadkiem kursów akcji.

Mijający grudzień był jednym z słabszych w dotychczasowej historii naszego parkietu. Indeks WIG20 grupujący największe spółki na naszym rynku stracił 7,1%, mWIG40 wypadł trochę lepiej jednak również nie uchronił się przez stratą i ostatecznie spadł o 4,5%. Podobną stratę zanotował indeks sWIG80, który zmniejszył swoją wartość o 4,5%. Indeks szerokiego rynku WIG w grudniu spadł o 4,9%

Niechlubny rekordzistom spadków w grudniu spośród spółek z indeksu WIG20 były akcje Jastrzębskiej Spółki Węglowej, które straciły prawie 20%. Jednym z głównych powodów tak słabego zachowania kurs akcji tej spółki był spadek ceny benchmarkowej dla węgla koksowego na I kwartał 2014 roku o 6 procent w stosunku do poprzedniego kwartału. Rynek oczekiwał stabilizacji tego parametru jednak został negatywnie zaskoczony stąd tak silna przecena kursu. Cena benchmarkowa węgla koksowego jest jednym z głównych czynników determinujących wartość akcji JSW. Jedyną spółką z WIG20, której kurs wzrósł w grudniu były akcje Synthosu, które zakończyły miesiąc  symbolicznym wzrostem o 1,3%.

Na słabe zachowanie naszego rynku miały wpływ czynniki o charakterze wewnętrznym tzn. „reforma OFE”, która w grudniu mocno ciążyła nad naszym parkietem, prawdopodobnie poprzez dostosowanie portfeli funduszy emerytalnych do nowych regulacji. W ostatnich dniach mijającego roku prezydent podpisał ustawę o zmianach w Otwartych Funduszach Emerytalnych, ale po jej opublikowaniu skierował ją w trybie kontroli następczej do Trybunału Konstytucyjnego. Czynnikiem zewnętrznym, który ciążył na giełdzie w Warszawie była niepewność co do decyzji jakie zostaną podjęte przez FED odnośnie dalszego kształtu programu QE. Na rynku panowała dużo rozbieżność co do terminu kiedy rezerw federalna podejmie decyzje o początku ograniczenia QE. Ostatecznie odchodzący prezes Ben Bernanke zaskoczył rynek ogłaszając ograniczenie programu już grudniu. Rynki na całym świecie wbrew wcześniejszym obawom przyjęły tą informację pozytywnie.

Na rynku amerykańskim w grudniu był kontynuowany trend wzrostowy. Mimo spokojnego początku miesiąca w którym indeks S&P500 nieznacznie tracił na wartości, druga połowa grudnia była pod wpływem decyzji FED, która została pozytywnie odebrana przez inwestorów co skutkowało wyznaczaniem kolejnych historycznych maksimów. W grudniu zyskiwał również główny indeks japońskiej giełdy. Nikkei225 zamknął rok blisko tegorocznych oraz kilku letnich maksimów. W mijającym miesiącu giełdy rynków rozwiniętych wykazały relatywną siłe względem rynków wschodzących.

Grudzień na rynku długu był niezwykle ciekawy i różnorodny. Głównym tematem „do grania” były spekulacje czy Fed rozpocznie ograniczanie QE w 2013 roku czy poczeka do 2014 roku. Od początku grudnia rynek był mocno podzielony w tej kwestii, jednak analitycy swoje prognozy kierowali zdecydowanie w kierunku: „poczekają z ograniczaniem do 2014 roku”. Uczestnicy rynku długu, a tym samym osoby podejmujące ryzyko, z każdym dniem grudnia przechylali się jednak w kierunku: „rozpoczną ograniczanie w grudniu”. Było to widać głównie po rosnących rentownościach amerykańskich i niemieckich papierów skarbowych oraz po coraz większej zmienności. W ostatnich tygodniach nie po raz pierwszy widzimy rozbieżności między oczekiwaniami analityków a oczekiwaniami uczestników rynku. Ostatecznie 18 grudnia 2013 roku Federalny Komitet Otwartego Rynku (FOMC) zmniejszył QE3 o 10 mld USD miesięcznie co rynek długu przyjął z dużym spokojem a inwestorzy kontynuowali rozpoczętą na początku grudnia wyprzedaż amerykańskich i niemieckich 10-cio latków. Ostatecznie byliśmy światkami wzrostu rentowności odpowiednio z 2,75% do 3,00% i 1,70% do 1,95% w grudniu.

Zaskoczeniem może być zachowanie długu w pozostałych krajach Europy - rozpoczęcie ograniczania QE miało znikome przełożenie na rentowności tamtejszych papierów skarbowych. Wydawało się, że to właśnie takie kraje jak Portugalia, Włochy czy Hiszpania mogą najmocniej odczuć działania FOMC. Tymczasem ich 10-cio letnie papiery handlowane były przez cały grudzień w okolicy odpowiednio: 5,85%, 4,10% i 4,10%. Jeszcze ciekawsze zachowanie obserwowaliśmy na naszym krajowym podwórku. Tutaj obserwowaliśmy wzmożony popyt na 10-cio latki a ich rentowności spadły z 4,50% obserwowanego na początku grudnia do 4,30% pod koniec miesiąca. Trudno obecnie ocenić czy mamy do czynienia z długoterminowym rozkorelowaniem się różnych rynków długu i podążaniem każdego z nich we własnym kierunku, czy jest to tylko chwilowa anomalia rynku. Jednak im więcej ingerencji banków centralnych będziemy obserwować na rynkach finansowych, tym trudniej będzie uniknąć takich „dziwnych” zachowania a tym samym niespodziewanych zwrotów.

Wśród metali prym słabości w dalszym ciągu wiedzie złoto. Niepokojący pozostaje fakt, że w każdym kolejnym tygodniu inwestorzy umarzają jednostki funduszy inwestujących w złoto, co przekłada się na utrzymującą się sporą podaż kruszcu. Pomimo bardzo silnego popytu z Azji (głównie Chin oraz Indii), cena spychana jest do coraz to niższych poziomów. Również nastawienie analityków rynkowych nie pozostawia złudzeń – spodziewają się oni kontynuacji spadków cen złota aż do zakończenia QE, czyli końca 2014 roku. Trudno się nie zgodzić z takim nastawieniem w krótkim terminie, gdyż atrakcyjniej wyglądają akcje czy obligacje, a ryzyko inflacji na ten moment jest bardzo niewielkie. Ponadto widmo ewentualnego bankructwa jakiegoś kraju jest minimalne a inwestorzy pogodzili się już z okresowymi, krótkoterminowymi napięciami – budżet USA, Syria itp. Jednak należy pamiętać, że przy obecnych cenach wiele kopalni pozostaje nierentownych i im dłużej takie ceny się utrzymają tym większe szanse, że podaż złota będzie z nich ograniczana w kolejnych miesiącach.

Ciekawiej natomiast wyglądają metale przemysłowe – głównie cynk i miedź. Pierwszy z nich wybił się górą z kilku miesięcznej konsolidacji (1800-1960 USD), rosną pod koniec 2013 roku w okolice 2100 USD. Natomiast ceny miedź poszybowały pod koniec ubiegłego roku w okolice górnego ograniczenia kilkumiesięcznej konsolidacji (7500 USD). Poza poprawą sentymentu, który przez ostatnie miesiące pozostał słaby na rynku metali, trudno doszukiwać się innego, wspólnego mianownika dla tych wzrostów. Być może część inwestorów oczekuje znacznego przyspieszenia wzrostu gospodarczego w największych gospodarkach, a być może rynek w ten sposób dyskontuje wejście w życie od 12 stycznia 2014 roku indonezyjskiego zakazu eksportu nieprzetworzonych surowców. Nie zmienia to jednak faktu, że zarówno na rynku miedzi, jak i cynku w 2014 roku będzie nadwyżka surowca (podobnie jak w 2013 roku), która może ciążyć notowaniom w średnim terminie.

Ropa, podobnie jak złoto, również pozostaje obecnie w niełasce inwestorów. Wśród głównych czynników takiego sentymentu należy wymienić potencjalny wzrost podaży ropy wywołany zniesieniem sankcji nałożonych na Iran oraz zwiększeniem dostaw ropy z Libii po zamieszkach w tamtejszych portach. Przy stosunkowo stabilnym popycie, powrót do normalności w dostawach może przełożyć się na nadwyżkę surowca. Należy również pamiętać, że Ameryka po raz pierwszy od 1990 roku wyprodukuje w 2013 roku więcej ropy crude niż wyniesie import, co jest fundamentalną zmianą na rynku ropy. Ewentualne osłabienie presji na ceny ropy mogą wywołać jedynie działania OPEC zmierzające od zmniejszeniach ich wydobycia, jeżeli ceny ropy spadłby zbyt nisko. Nie zmienia to jednak faktu, że najbliższy okres może być niezwykle interesujący na rynkach surowców.

 

Zespół Inwestycyjny Departamentu Zarządzania Aktywami

Dom Maklerski ALFA Zarządzanie Aktywami S.A.

Styczeń 2014 r.

 

Niniejszy dokument jest jedynie materiałem informacyjnym do użytku odbiorcy. Nie powinien być on w szczególności rozumiany jako rekomendacja inwestycyjna ani jako inna podstawa do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Skorzystanie z niniejszego materiału jako podstawy bądź przesłanki do podjęcia decyzji inwestycyjnej następuje wyłącznie na ryzyko osoby, która taką decyzję podejmuje, a Dom Maklerski ALFA Zarządzanie Aktywami S.A. nie ponosi żadnej odpowiedzialności za takie decyzje inwestycyjne. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w tym opracowaniu są jedynie wyrazem najlepszej wiedzy i opinii autorów na dzień publikacji i mogą ulegać zmianie bez zapowiedzi. W takim przypadku Dom Maklerski ALFA Zarządzanie Aktywami S.A. nie ma obowiązku aktualizacji tego materiału. Organem nadzoru nad Domem Maklerskim ALFA Zarządzanie Aktywami jest KNF. DOM MAKLERSKI ALFA ZARZĄDZANIE AKTYWAMI S.A. ul. Aleje Jerozolimskie 94, 00-807 Warszawa, tel. +48 22 256 39 90, fax. +48 22 256 39 91, sekretariat@dmalfa.pl, www.dmalfa.pl

Powrót do aktualności